15-18 sierpień 2026r.
sobota Drogi Dzienniczku!
Po wielu (70) dniach spóźnienia przyszedł czas na realizację drugiego punktu Wielkiego Planu Wycieczek Rowerowych w Karpaty. (w skrócie WPWRwK). Dlaczego Murańska Planina? Po pierwsze wstyd, że jeszcze tam nie byłem - program "Z Bolesławem przez świat" załamał się po rozpoznaniu Rohaczy, Gór Choczańskich i Tatr Bielańskich. Po drugie zdjęcia przepaścistych dolin o skalistych ścianach i jasnych łąk na płaskowyżach rozbudzały wyobraźnię.
Tak więc, po małych perypetiach z rowerem wyruszam do Helpy na Horehroniu. Helpa ma południową granice na Murańskiej planinie, północną w Nizkich Tatrach, a wjazdem na Kralową Holę postanowiłem zakończyć wycieczkę. Po przejechaniu 370km w czsie 7 godzin (miało być 303km i 4,45 godz) melduję się w hotelu Helpa w Helpie. W hotalu szaleją cygańskie małolaty, w sali balowej balują uczestnicy urodzin, na tarasie gra cygańska muzyka (dve husle, basy, akordeon). Schodzę na taras na grilovanú krkovičku a pivo. Cyganie grają oczywiście "To ta Helpa" i równie oczywiście "Ne pij Jano, nepij vodu" piosenkę morawską, która zrobiła karierę u wszystkich górali karpackich, nawet u Rusinów. Idę spać mimo śpiewów, wrzasków i tupania za ścianami.
Niedziela Jadę 2km główną drogą w stronę Pohoreli, przekraczam Hron i posuwam 6km na południe doliną potoku Racov. W okolicy leśniczówki Lapinka opuszczam zniszczony asfald i starą, nieuczęszczaną stokówką, częścią szutrową, częścią gruntową wydostaję się na łąkowe Sedlo Sitarovo pod Kľakiem 1409m. 3km i 300m przewyższenia. Po drodze výhľad na Kráľovu hoľu. Z siodła najpierw sprowadzam rower stromą ścieżką przez zarośla. W lesie znajduję dróżkę, miejscami zagrodzoną leżącymi drzewami i zjeżdżam na dno doliny Nehovo. Tam szeroka szutrowa droga, którą ze względów zdrowotnych staram się nie jechać szybciej niż 40km/h sprowadza mnie do walnej doliny Hronca w miejscu zwanym Klátna. Doliną biegnie cyklostrada Liptov-Horehronie-Gemer. Postanawiam jechać w górę Hronca, na sedlo Burda w grzbiecie wododziałowym. Po 4km docieram do miejsca zwanego Mišárová. To wypłaszczenie doliny na którym stoją dwa budynki, jeden pełni chyba rolę bacówki Dalej asfalt zamienia się w trawnik i postanawiam zakończyć jazdę do przodu. Zjeżdżam 10km do Závadki nad Hronom (z jednym przystankiem), aby zakończyć dzień w piwiarni Stará Počta.
33,1 km 830m do góry, 14km w dół, 42 GOT
Poniedziałek Tym razem postanawiam zaatakować Murańską planinę od południa. Jadę 30km do Murania, zostawiam samochód za miastem i ruszam drogą zboczami Cigánki wznoszącej się 500m nad miasteczkiem. (na szczycie Hrad Muráň) Po 7km dojeżdżam na trawiasty płaskowyż Veľka Luká. Następnie 8km przez głuchy las bukowy. Gdzieś w połowie tabliczka zakazująca wjazd rowerom. Wydaje mi się bez sensu, więc jadę dalej. W końcu wyjeżdżam na polanę zwaną Murańska studnia. Rzeczywiście, pod lasem widać dość duże źródło, a trochę głębiej chałupa i stajnia. Na polanie pasie się parędziesiąt pięknych koni i dwu koniuchów z psami. Nb. Murańska studnia jest 700m w lini prostej od siodła Sitarowo, na którym stałem wczoraj. Jadę dalej drogą, która zmieniła nawierzchnię z asfaltu na szuter, mając nadzieję, że zaraz skręci na południe i doprowadzi mnie w pobliże startu. Niestety, intuicja zawodzi mnie po raz kolejny, a rzut oka na stan naładowania baterii powoduje, że schodzę z roweru i pcham go z powrotem na Murańską studnię. W nagrodę czeka mnie 15km zjazdu i piwo w Muraniu.
30 km, 940m do góry, 15km w dół, 40 GOT
Wtorek Na koniec miałem wybrać się na Kralową Holę, ale mapa.cz pokazała mi, że droga (jedyna jezdna) jest zamknięta od wysokości 1450m z powodu remontu. W takim razie postanowiłem wybrać się do Tisovca (40km), na południowy kraniec Murańskiej planiny. Zostawiam samochód kilometr od centrum, na przedmieściu Slawcza i drogą dolinną, kamienistą i dziurawą jadę 4 km w głąb dolinki Slawczy, a potem 2km na grzbiet odchodzący od Hajnasza 1019m. Na grzbiecie zwanym Kozí chrbát wielkie skoszone łąki, a w górnej części dom i budynki gospodarcze. Otwiera się też szeroki widok na łagodne grzbiety i jasne polany, tak miły dla Ludzi Beskidów. Droga powrotna prowadzi najpierw 3km na pn, w głąb gór zboczem Hajnasza, zakręca o 180stopni i 8km szutrową drogą dolinną sprowadza do Tisovca w miejsce startu. Na mecie jestem 14.00 i mam pięć godzin i 300km aby zameldować się, jak zwykle we wtorek, na posterunku piwnym. 16,5 km 430m do góry, 9km w dół, 21 GOT.


I to byłoby na tyle.

POWRóT


]